Toksyczne relacje: jak rozpoznać, dlaczego trwamy?
Toksyczne relacje: jak rozpoznać, dlaczego trwamy?
Ostatnio bardzo dużo mówi się o toksycznych relacjach, związkach, ludziach. Słowo ‘toksyczność’ stało się popularne jak ‘depresja’. I rzucamy nim na prawo i lewo, bez zastanowienia, bez wiedzy, często też bez żadnego doświadczenia.
A to bywa krzywdzące zarówno dla odbiorcy takich słów jak i dla Ciebie. Dlaczego? Bo odbierasz sobie szansę na relację, uciekasz, zamykasz się w sobie, bo wydaje Ci się, że zobaczyłeś czerwoną flagę.
Ktoś Ci odmówił? Red flag. Ktoś nie odzywa się przez kilka dni? Red flag. Ktoś wyznaczył granicę i zna swoją wartość? Red flag, bo na pewno narcyz.
Ludzie mają taką dziwną skłonność do popadania ze skrajności w skrajność, a jeszcze większą do po podążania za trendami. Nieważne czy zdrowie czy nie, czy potwierdzone, czy logiczne. Ważne, że wszyscy tak robią.
Ale czasem problem naprawdę występuje. Naprawdę dzieje się źle, a Ty tego nie dostrzegasz. Albo dostrzegasz, ale tłumisz, tłumaczysz, wypierasz. To jest właśnie znak, że wplątałeś się w coś toksycznego. Coś, co Cię uzależniło, nie możesz się uwolnić, a niszczy Cię od środka kawałek po kawałku. Coś, od czego możesz uciec, ale tego nie robisz. To stan, który jest ewidentnie wyniszczający, ale Ty lgniesz do tego jak mucha do miodu.
Taka właśnie jest toksyczna relacja. Na początku piękna i pożądana – to bardzo ważne, bo gdyby od razu było źle, nie uzależniłbyś się. To tak jak z alkoholem, gdybyś od pierwszego kieliszka miał niesamowity ból głowy, mdłości i wymioty – nie sięgałbyś po następny. Najczęściej jest jednak tak, że po pierwszym nic nie czujesz, po 3-4 jest całkiem fajnie, po kolejnych euforia, aż w końcu odpływasz. Rano męczy kac, ale jest przejściowy. Szybko zapominasz i wracasz do baru w kolejny weekend. Bawisz się tak samo albo lepiej. Z czasem wydaje Ci się nawet, że to kontrolujesz. Dziś wypiję mniej…ale czujesz niedosyt. Przychodzisz po więcej, już nie raz w tygodniu, ale co drugi dzień, codziennie. A kac? Przychodzi coraz silniejszy, ale też większe pragnienie, kiedy jesteś ‘na głodzie’. Więc w imię zaspokojenia głodu, zgadzasz się na nieprzyjemne konsekwencje w postaci kaca.
I pewnego dnia ten bar zostaje zamknięty. Inne Cię nie interesują albo nie ma ich w Twojej okolicy. I co się z Tobą dzieje?
To właśnie Twój toksyk – odciął Cię od siebie. Otworzy Ci bar na godzinę…jeśli będziesz grzeczny. Jeśli się postarasz, dostosujesz, zmienisz zdanie…I co robisz? Głód jest zbyt silny, a obiecana nagroda za tymi cholernymi drzwiami. Więc zgadzasz się. Upijasz i zabawa zaczyna się na nowo. Ale toksyk już wie, że teraz może Cię kontrolować, że wystarczy zamknąć drzwi…
I teraz opuszczając metaforę. Toksykiem może być każdy. To nie tylko Twój partner. To może być siostra, mama, pracodawca. Każdy, komu pozwolisz się wystarczająco zbliżyć, każdy od kogo jesteś w stanie uzależnić się emocjonalnie. Bo żadne szantaż, nawet ten ekonomiczny, nigdy nie będzie tak skuteczny jak szantaż emocjonalny. I toksyk (często nieświadomie!) o tym wie.
Toksyczny partner
Na początku jest cudownie. Dostajesz do dyspozycji cały jego czas wolny, jest na każde zawołanie. Są komplementy, prezenty, obietnice, deklaracje. Następuje tzw. bombardowanie miłością.
Czujesz się wyjątkowa/wyjątkowy. Toksyk tworzy świat, który jest tylko Twój, wyjątkowy, inny, taki tylko dla Ciebie. I to też podkreśla: ‘dla nikogo innego bym tego nie zrobił’, ‘tylko Tobie wszystko odpuszczam’, ‘co byś nie zrobiła i tak Cię kocham’. Czy można chcieć, żeby było lepiej? Nie wiem, ale wiem, że jest Ci dobrze w tym stanie. A człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do dobrego i każde odstępstwo od tego ‘dobrego’ to spadek nastroju. Tak działa mózg.
I po pewnym czasie, w zależności od człowieka (jeden wytrzymuje dłużej, drugi krócej), toksyk powoli zdejmuje maskę. Dlaczego? Z absolutnie różnych powodów.
Czasami dlatego, że znudziła mu się ta rola, bo toksyk to osoba z zaburzeniami. To, że nie kocha to nie do końca jego wybór, może kochać na swój sposób, może mu się wydawać, że kocha, ale nie potrafi robić tego zdrowo.
Czasami dlatego, że nie odpowiadają mu warunki i chce je zmienić, a Ty się nie dostosowujesz.
Ale najczęściej dlatego, że uwielbia emocjonalny rollercoaster. Dopóki byłaś/byłeś do zdobycia, byłeś wyzwaniem. Nawet jeśli Ty tego nie odczuwałeś, w jego głowie się działo. Bardzo dużo się działo. Obmyślał plany, strategie, testował Cię. Sprawdzał jak i kiedy zareagujesz, ile jesteś w stanie wytrzymać…ile jesteś w stanie dać. Czy on jest wystarczająco dobry…
A kiedy Cię złapał…czas na kolejne wyzwanie. I czasem jest to nowa ofiara (Ty zostajesz tłem), ale najczęściej to jesteś dalej Ty, tylko w nowej roli.
Osoba toksyczna bardzo często wybiera sobie jedną ofiarę do kontrolowania. Wynika to też z tego, że trzeba się mocno zaangażować emocjonalnie, a emocje wymagają czasu. Najlepsze efekty są wtedy, kiedy cały ten czas zainwestowany jest w jedną osobę. A więc do czego dąży toksyk? Do kłótni. Do walki. Do przeciągania liny. Nie zawsze chodzi o wygraną, czasem po prostu o boksowanie. Awantury to rodzaj emocjonalnego sportu. Wyżyje się, wykrzyczy, czasem porzuca przedmiotami, dostanie od Ciebie to, czego chce (Twoje emocje, Twoje zaangażowanie, Twój stres, Twoje nerwy) i będzie dążył do załagodzenia konfliktu, żeby znowu było dobrze. Przyciąganie/odpychanie – to jego ulubiona gra.
Na początku zdarza się to sporadycznie, ale za każdym razem pozwala sobie na więcej. Kłótnie są coraz częściej, są coraz bardziej intensywne. Może też pojawić się element kontroli: sprawdzanie wiadomości, wypytywanie o znajomych. Coraz częściej pojawią się wymuszenia, dotyczące niemalże każdego aspektu życia (wybór filmu, obiadu, wakacji). Nie na zasadzie dyskusji i argumentów, ale na zasadzie szantażu pod groźbą awantury.
I to jest moment, w którym zaczynasz orientować się, że nie żyjesz w bajce, tylko w piekle, ale tęsknisz za bajką. Ona była na wyciągnięcie ręki, była realna, bo…była. Tylko się skończyła. Jest źle, boli…ale przecież jak będziesz się dobrze zachowywał, to znów może być jak w bajce prawda?
Więc przepraszasz…ustępujesz, pozwalasz na przekraczanie kolejnych granic. Nie wysypiasz się, nie masz siły na prace, na hobby. Przestajesz wychodzić ze znajomymi, bo po co, skoro nawet na tych spotkaniach spędzasz ¾ czasu na odpisywanie na smsy. Przyjaciel Ci się żali, ale Ty masz swoje afery 24/dobę, nie słuchasz…
Mama potrzebuje pomocy przy remoncie, ale Ty wiesz, że nie możesz, bo już coś obiecałeś toksykowi i będzie afera…
W pracy jest pożar, ale Ty nie możesz się skupić, bo żyjesz cały czas ostatnią kłótnią, a toksyk właśnie rozpoczął cykl ‘cichych dni’.
I to kolejna czerwona lampka, chociaż na tym etapie to wszystko już jest czerwone. Ciche dni to kolejny element manipulacji, który ma wywołać w Tobie: poczucie winy, poczucie straty i zmusić Cię do pokory.
To coś na zasadzie: było Ci ze mną dobrze, to zobacz jak będzie, kiedy się nie odzywam.
Zdrowa osoba w tym miejscu powie: i dobrze, tym lepiej, że się nie odzywa. Ale osoba uzależniona od toksyka nie jest już zdrowa. Dla niej ta cisza jest równa przemocy fizycznej. Tęskni nie tyle za toksykiem, co za tym rollercoasterem, który jej dawał. Tak, partner osoby toksycznej w pewnym momencie potrzebuje tych samych silnych emocji, żeby oddychać. I nie da się ich łatwo niczym zastąpić.
Toksyczny rodzic
Ale toksyk w Twoim otoczeniu to nie musi być tylko partner. To może być też rodzic. Zachowania mogą się nieco różnić, oddziaływać na inne emocje, ale dalej…działania sprowadzają się do szantażu emocjonalnego, kiedy tylko robi się ‘niewygodnie’.
Toksyczny rodzic robi wiele rzeczy pod przykrywką ‘chcę dla Ciebie dobrze’. Prawdopodobnie, na swój sposób, naprawdę uważa, że chce i robi dla Ciebie to, co najlepsze. Problem polega na tym, że to Twoje życie, Twoje wybory i Twoje ‘lepsze’, nie jego. A on nie patrzy przez Twój pryzmat doświadczeń i potrzeb, ale przez swój. I jak dobrze by nie chciał, to realizuje siebie, nie Ciebie.
Jakie granice są przekraczane? Wszystkie po kolei na tyle, na ile sobie pozwolisz. Może chcieć wpłynąć na wybór Twoich ubrań, Twojego mieszkania, Twojej pracy, a nawet Twojego małżonka.
Jeśli jesteś pokorny, jest cukierkowo. Jesteś chwalony, głaskany, a nawet wspierany ekonomicznie. Ale gdy przestajesz się zgadzać…zaczynają się dramatyczne sceny.
Krzyki, wyzwiska, deprecjonowanie, płacz, histeria…i szantaż materialny, jeśli istnieje taka opcja (groźba wyrzucenia z mieszkania, odcięcie od pieniędzy).
Toksyczny rodzic może umniejszać Twoim emocjom: ‘przesadzasz, dramatyzujesz, inni mają gorzej – nie narzekaj’; albo Twoim zdolnościom: ‘sam sobie nie poradzisz, ja to zrobię, nie umiesz, nie znasz się’.
Porównuje Cię do innych: ‘tamten to ma taką fajną dziewczynę, tamten to zawsze był zdolny…a Tobie to tylko gry w głowie’ i obraża się ostentacyjnie: nie odbiera telefonów, nie odzywa się albo nawet…obgaduje Cię przy innych członkach rodziny.
A to, co jest chyba najgorsze, to potrafi wzbudzać w Tobie poczucie winy, często nieadekwatnie do sytuacji: ja przez Ciebie umrę, tyle dla Ciebie zrobiłam, a Ty się tak odwdzięczasz, wpędzisz mnie w jakąś chorobę’.
Chcesz uciec…i nie możesz. Bo to rodzic, bo nie wypada, bo kochasz…bo pamiętasz chwile, kiedy było naprawdę dobrze. A jeśli naprawdę umrze? Jeśli stracę szansę na pojednanie?
Toksyczny pracodawca
Uzależnia tylko wybrane jednostki i robi to małymi krokami. Daje Ci to poczucie wyjątkowości, że Ty jesteś ‘wybrańcem’, że tylko Tobie można ufać, na Tobie polegać, że nikt inny nie dałby sobie rady. Obiecuje rzeczy, które nie nadchodzą…awans/podwyżkę/benefity. Nie nadchodzą, ale zawsze są argumentem. A potem zasypuje Cię nadmiarowymi zadaniami. Kiedy Ci wychodzi – jesteś najlepszy. Kiedy, zawalasz – zostajesz ukarany. Ale nie tak jak przewiduje to kodeks pracy. Bo czym innym jest wyciąganie konsekwencji wobec pracownika, ale zgodnie z prawem, a czym innym manipulowanie pracownikiem za pomocą szantażu emocjonalnego. Toksyk pracodawca najpierw się do Ciebie zbliża, poznaje Cię bliżej, zyskuje Twoje zaufanie. Często doprowadza do tego, że zwierzasz mu się z prywatnych historii, a on to potem wykorzystuje. Już nawet nie te sytuacje, ale Twoje uczucia. Wie co i kiedy powiedzieć, żeby Cię zabolało. Wywołuje wyrzuty sumienia, nie na zasadzie: zawaliłeś, wyciągniemy z tego konsekwencje, ale: zawiodłeś mnie, tak na Ciebie liczyłem i przestaje się do Ciebie odzywać, żebyś poczuł się źle. Może zacząć okazywać sympatię innym, żebyś miał świadomość, co straciłeś.
A kiedy chcesz odejść…znów zaczyna się gra psychologiczna: ‘co ja bez Ciebie zrobię, nie zostawiaj mnie z tym samego, ufałem Ci, jak może mi to teraz robić?’ A jeśli nie działa: ‘nie poradzisz sobie, na rynku jest zbyt ciężko, jeszcze będziesz chciał wrócić’.
Niezależnie od typu relacji, wszystkie osoby toksyczne działają w podobnym schemacie. Najpierw Cię ‘osaczają’, relacja rozwija się dynamicznie i bardzo intensywnie. Nie masz czasu na analizowanie, racjonalizowanie, bo działasz w emocjach, często bardzo silnych emocjach. I nie zwracasz uwagi na takie zwroty, jak: ‘ja tylko żartowałem (kiedy powie Ci coś przykrego), źle mnie zrozumiałeś/nie to powiedziałem (kiedy Ty dobrze wiesz, co zostało powiedziane), nie przesadzaj/jesteś przewrażliwiony, ja chcę dla Ciebie dobrze, a Ty zawsze…, zobacz co mi zrobiłeś, jeśli nie zrobisz X, to nie będziemy się więcej spotykać’.
Kto pada ofiarą toksyka?
Ofiary toksycznych relacji naprawdę trudno zaszufladkować, ale najczęściej są to osoby po przejściach, z delikatną psychiką i często bardzo niedowartościowane.
Bo to właśnie osoby z zaniżoną samooceną łakną tego, czego wcześniej nie dostawały: uwagi, komplementów, czułości. Osoba pewna siebie nie da się łatwo złapać na tanie manipulacje. Problem polega na tym, że one często nie są tanie…
Doświadczony toksyk potrafi naprawdę umiejętnie sterować drugą osobą. Nie działa na ślepo. Często wsłuchuje się w jej potrzeby, a potem je wykorzystuje. W jaki sposób szybko zyskuje zaufanie?
W bardzo prosty sposób: najpierw sam się zwierza (czasem z czegoś poważniejszego, czasem nie, ale kluczowe jest to, że o sobie mówi), to daje poczucie bezpieczeństwa i druga strona się otwiera. A on zbiera informacje…kolekcjonuje je, bo każda może mu się przydać w odpowiednim momencie.
Przykładowo: opowiadasz mu o tym, że zostałeś zdradzony. On Ci współczuje, trzyma Twoją stronę, ale przy pierwszej okazji, która nie jest mu na rękę wyciąga Twoją przeszłość. Np. ‘nie umiesz się bawić, nic Cię nie interesuje, nic dziwnego, że zostałeś zdradzony’ albo ‘ ciągle się mnie czepiasz, nic dziwnego, że X z Tobą nie wytrzymał’.
Ofiarą przemocy emocjonalnej może stać się każdy, kto zaufał, kto pokochał, kto się otworzył. I nie jest to jego wina, bo bez zaufania nie można zbudować zdrowego związku. Gdybyśmy blokowali i stale kontrolowali swoje uczucia, zatracilibyśmy w tym przede wszyskim siebie.
Co czuje osoba toksyczna? Druga perspektywa
Kim tak naprawdę jest toksyk? Czy jest zły? Czy planuje swoje działania? Czy celowo wybiera ofiary?
Niekoniecznie. Trzeba pamiętać o tym, że osoba toksyczna to przede wszystkim osoba zaburzona. Taka, która sama nie radzi sobie ze sobą i ze swoimi emocjami. Często nie rozumie swoich własnych potrzeb. Co więcej, to osoba, która często sama była wcześniej ofiarą przemocy psychicznej/emocjonalnej. Mogła wychowywać się w toksycznym środowisku albo stać się taka po toksycznym związku. Bo toksyczność zaraża…
Kiedy małe dziecko jest wychowywane w przemocy emocjonalnej, kiedy każde uczucie jest warunkowane wykonaniem zadania, to ono uczy się, że na miłość trzeba sobie zasłużyć (czymś). O ile w ogóle rozumie, co to ‘miłość’, bo to wcale nie jest takie oczywiste.
Małe dziecko może ciągle słyszeć: jak nie będziesz cicho, nie będę Cię lubić; ja posprzątasz pokój, to Cię przytulę; jak będziesz niegrzeczny to mama trafi do szpitala…
Dziecko nauczone, że takie szantaże działają, korzysta z tego, co według niego się sprawdza. Nikt nie pokazał mu, że można kochać bezwarunkowo, że można być na kogoś złym, ale dalej darzyć go tym samym uczuciem. Takie historie może znać co najwyżej z filmów albo z książek, ale są też filmy wojenne, ukazujące coś, czego nigdy nie przeżyliśmy. Czy to znaczy, że potrafilibyśmy się odnaleźć bezproblemowo w sytuacji zagrożenia? Czy zachowalibyśmy zimną krew tak, jak pokazał to bohater filmu? Czy zrobilibyśmy to, co nakazuje instynkt?
To samo dzieje się z osobami po toksycznych związkach. Osoba przyzwyczajona do huśtawki emocjonalnej; do tego, że ‘się dzieje’, do szybkich strzałów adrenaliny – będzie tego szukała dalej, niekoniecznie świadomie.
A więc wracając do tematu, co czuje toksyczna osoba?
Zagubienie, niepewność, zagrożenie, nieustanny ból istnienia i często próbuje walczyć o udowadnianie sobie i światu – swojej wartości. Czuje też lęk przed odrzuceniem (nawet jeśli nie została wcześniej porzucona), nienawiść do słabości (swoich i innych), bo w jej przekonaniu każda słabość obniża poczucie wartości; uzależnienie od atencji, bo tylko wtedy czuje, że istnieje.
To nie zawsze jest tak, że taki człowiek jest zły z natury. Często to wynik desperacji, nieumiejętności radzenia sobie ze sobą. Ktoś wewnętrznie bardzo nieszczęśliwy, kto w rezultacie krzywdzi innych.
Czy w takim razie można usprawiedliwić toksyka? Nie bronić, nie usprawiedliwiać, ale zrozumieć z czego to wynika. Nie dla niego, dla siebie.
Dlatego, że zrozumienie przyczyny problemu może spowodować, że zniknie z nas poczucie odpowiedzialności za to, że czujemy się winni. Ofiary toksyka często winią siebie za to jak były traktowane: ‘gdybym była taka, gdybym tego nie powiedziała, mogłam coś inaczej’. A kiedy zrozumiemy, że on i tak by to zrobił, jak nie nam, to komuś innemu i to z powodu zupełnie od nas niezależnych, to łatwiej będzie nam przez to przebrnąć.
Poza tym, osobiście uważam, że powinno się zwracać uwagę na takich ludzi i nie zostawiać ich samych sobie. Nie tyle z litości do nich, ale dlatego, że ignorowanie osób toksycznych i rady typu: omijaj z daleka, odetnij się, zablokuj są jak plasterek na ranę.
Społeczeństwo powinno być świadome, a młode osoby edukowane w tym kierunku. Jak postąpić z osobą toksyczną, jak ją rozpoznać, co zrobić, kiedy to ja jestem toksyczny?
Odcięcie się od toksyka jako jego ofiara to bardzo dobry ruch. Najlepszy. Ofiara nie pomoże osobie toksycznej, bo to jest tak jak ze współuzależnieniem od alkoholu.
Ale osoby, które nie są uzależnione i nie są jego ofiarą, a dostrzegają problem (przyjaciel, kolega, siostra, ktoś bliski) powinny interweniować, chociażby po to, żeby ograniczyć liczbę kolejnych ofiar.
Obojętność dla problemu nie zawsze jest dobra.
A jak uwolnić się z toksycznej relacji?
To nigdy nie jest łatwe i nie zawsze udaje się bez terapii psychologicznej. Często to trauma, która pozostaje z nami na lata. Jak wyżej wspomniałam, najlepszym sposobem jest drastyczne odcięcie się jak od alkoholu. Mimo bólu, mimo próśb, mimo szantaży. Należy odciąć się i nigdy nie wracać. To nie będzie łatwe. Będą wątpliwości, będą przepłakane noce i będzie żal. Ale warto to zrobić dla siebie, dla rodziny, dla bliskich.
Co jeszcze bardzo istotne, wynik toksycznego związku odbija się na nas jeszcze na długo po jego zakończeniu. Dopóki jesteś w emocjach, w stanie: walcz albo uciekaj, organizm się trzyma. Kiedy, odpuszczasz, kiedy nastaje cisza, nie wiesz co ze sobą zrobić. Jak żyć? Organizm doznaje szoku i wtedy może pojawić się szereg chorób fizycznych jako konsekwencja zakończonej przygody. Właśnie dlatego tak ważne jest wtedy wsparcie bliskich albo/i specjalisty. Żeby zacząć pracę nad odnową siebie i nie tylko nigdy nie zrobić kroku wstecz, ale też żeby nie wpakować się w kolejną toksyczną relację.








Opublikuj komentarz