Emocje – instrukcja obsługi

Towarzyszą nam jako pierwsze – od urodzenia, od zawsze – a tak mało o nich wiemy i tak bardzo ich nie rozumiemy.

Emocje. Nasz przyjaciel albo wróg, w zależności od tego jak dobrze je znamy i na ile potrafimy je kontrolować.

No właśnie…czy kontrolować…podstawowym pytaniem jest czy czy powinniśmy nimi sterować czy po prostu pozwolić sobie na ich przeżywanie? 

Powszechnie uważa się, że kiedy ktoś nie panuje nad emocjami to jest niedojrzały, niegrzeczny, problematyczny. Odczuwasz złość? To jesteś zawzięty, uparty, niemiły. Wstyd? To słaby, nijaki, bez charakteru, bez charyzmy. Smutek? Zbyt wrażliwy, nie można Ci nic powiedzieć, jesteś zbyt delikatny – tak nie wypada.

Jakakolwiek uzewnętrzniona emocja klasyfikuje Cię jako człowieka. Ocenia się całokształt Twojej osobowości na podstawie tego jakie emocje Tobą targają. Tak jakby przeżywanie ich było czymś złym nienaturalnym, jakby było słabością.

A prawda jest taka, że emocje nie są ani dobre, ani złe. One po prostu są. Muszą być, bo to one pozwalają nam przetrwać, kontrolują nasz instynkt samozachowawczy, pomagają tworzyć relacje, zakładać rodziny, a nawet prowadzić biznesy. Mówi się, że w biznesie należy wyzbyć się emocji, ale nie da się tak po prostu przestać czuć. Emocje zawsze będą, kwestią jest sposób ich reprezentowania. 

Czy jeśli nie okazuję emocji, to znaczy, że ich nie mam? O ile Twój mózg nie jest atypowy i nie posiadasz żadnych zaburzeń neurologicznych, to niemożliwym jest, abyś nie odczuwał emocji. Emocje można wypierać, można ich nie rozumieć, błędnie nazywać, ale nie nie odczuwać.

Dlaczego ludzie unikają przyznawania się do swoich emocji? Bo się ich wstydzą, bo boją się, że odczuwanie niektórych z nich, np. wstydu, zazdrości czy złości mogłoby ich skompromitować. Bo często nawet nie wiedzą co odczuwają.

O emocjach się nie rozmawia, a przynajmniej do tej pory tak było. Ani w domu, ani w szkole, a tym bardziej później w wieku dojrzałym. W domu podniosłeś głos, krzyknąłeś, to byłeś niegrzeczny – często nawet takie zachowanie spotykało się z kontratakiem, gdzie agresja napędzała agresję. Nikt się nie zastanawiał nad tym, co faktycznie czułeś po kłótni z bratem – czy to był smutek, frustracja, poczucie niesprawiedliwości, może zazdrość? Widziano tylko efekt – złość – i na to reagowano.

W szkole to samo, ktoś Cię wyśmiał, zawstydził, ubliżył. Więc siedziałeś cicho. Nikt tego nie drążył, ot spokojny chłopak, może po prostu nie przygotował się do lekcji i się boi.

Gdyby uczono pracy z emocjami od najmłodszych lat, dużo szybciej rozwiązywalibyśmy konflikty w dorosłości. Do wielu prawdopodobnie w ogóle by nie dochodziło.

Dlaczego emocje, nawet te z wydźwiękiem negatywnym (złość/zazdrość,smutek) nie są złe?

Bo one tylko obrazują stan do jakiego zostałeś doprowadzony. Jeśli ktoś Cię zawstydził, masz prawo odczuwać wstyd. Masz prawo do zazdrości, do złości, do smutku i nie możesz być za to oceniany. Nie można komuś powiedzieć: nie powinieneś czuć zazdrości, wstydź się. Nie mamy wpływu na swoje emocje, one po prostu przychodzą.

Są zależne od tego w jakiej znajdujemy się sytuacji, co przeżyliśmy do tej pory (co nas ukształtowało), od naszych potrzeb i konstrukcji naszego mózgu. Nie odpowiadasz za to co czujesz, ale zdecydowanie odpowiadasz za to, co z tym robisz.

Bo można czuć złość/zazdrość, przepracować ją i zachować się w sposób kulturalny, odpowiadający normom społecznym, a można zareagować agresją i działać na szkodę innych. Ta sama emocja -> zupełnie różne ekspozycje. 

Emocje to nie przypadkowe fanaberie, tylko efekt tysięcy lat ewolucji, to sygnały alarmowe i motywatory, które pozwalały ludziom przetrwać.

Wielu dorosłych ma ubogi słownik emocji i zna tylko podstawowe określenia: zły, smutny, szczęśliwy. A przecież pomiędzy nimi jest ogromna paleta: frustracja, rozczarowanie, zawstydzenie, ekscytacja, ulga.

Brak nazwania, to brak zrozumienia. A brak zrozumienia, to brak kontroli już nie tylko nad emocjami, ale i w konsekwencji -> nad swoim życiem.

I kolejnym problemem w tej materii jest też to, że jeśli Ty nie rozumiesz swoich emocji, to tym bardziej może ich i Ciebie nie zrozumieć osoba, z którą próbujesz się skomunikować. To prowadzi do nieporozumień i wzajemnej niechęci.

Jesteś rozczarowany czyimś zachowaniem, czujesz smutek, jest Ci po prostu przykro, ale krzyczysz. Druga strona nie rozumie, że Cię zraniła, bo skupia się agresji jaką wobec niej eksponujesz. Wchodzi automatycznie w etap samoobrony i wybucha awantura. A może, gdyby wiedziała jaką przykrość Ci zrobiła, zrobiłaby krok wstecz? Ale nie dowiesz się tego, jeśli stłumisz żal krzykiem.

Albo inny przykład: Wyobraź sobie, że dziecko wraca do domu i płacze, bo kolega nie chciał się z nim bawić. Jeśli usłyszy: przestań płakać, nie przesadzaj; to nauczy się, że jego emocje są nieważne. Jeśli usłyszy: rozumiem, że czujesz się odrzucony, nauczy się, że ma prawo czuć i że emocje można nazwać. I potem można zacząć myśleć co z tym zrobić. Uczyć się też godzenia z odrzuceniem.

Bo to kolejna ważna umiejętność. Jeśli nie rozumiemy, co nas boli po wykluczeniu z grupy, to nas boli i nic z tym nie możemy zrobić. To tak jakby bolał Cię brzuch. Boli i już, a żeby wyleczyć przyczynę, trzeba postawić właściwą diagnozę i dopiero wdrożyć leczenie. Tabletka przeciwbólowa często pomaga tylko na krótką chwilę.

Odrzucenie będzie nas spotykało przez całe nasze życie, bez względu na to kim jesteśmy i co robimy. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nas odtrąci z jakiegoś powodu. Im wcześniej nauczymy się to akceptować, tym mniej niedogodności czeka nas w dorosłym życiu. A to właśnie odrzucenie jest jednym z głównych powodów, z jakich przeżywamy bardzo silne i negatywne emocje. Człowiek jest i zawsze będzie istotą społeczną. To stąd tworzenie się społeczności, nawet tych internetowych. Walka o atencję, o oklaski, o lajki. Nie zawsze z próżności. Przede wszystkim z potrzeby poczucia przynależności.

Emocje nie są przeszkodą w życiu tylko jego instrukcją obsługi. Każda emocja coś nam przekazuje.

Zazdrość, że coś jest dla Ciebie ważne, albo że czegoś Ci brakuje.
Złość, że ktoś lub coś narusza Twoje granice.
Wstyd ma funkcję społeczną. To on wyznacza normy społeczne i kulturowe. Dzięki temu, że odczuwasz dyskomfort – wiesz jakie są oczekiwania.
A strach to naturalny system alarmowy. Mobilizuje Cię do działania i chroni przed tym, co potencjalnie niebezpieczne.

Emocje nie są Twoim wrogiem. To instrukcja obsługi Twojego życia. 

Absolwentka studiów filozoficznych o specjalności komunikacja społeczna. Zawodowo przedsiębiorca w branży marketingowej, a prywatnie pasjonatka zagadnień na pograniczu medycyny oraz psychologii.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć